Wsiadam do swojego limonkowego auta i kieruję się w wyznaczone miejsce. Po drodze wstępuję do mojego chłopaka, załatwiam tam sprawy, na które już wcześniej się umówiliśmy i pozwalam sobie na jeszcze kilka minut chillu. 
Wtem przychodzi do nas Jego mama i podarowuje mi mały, słodki prezent, który sprawiam, że moje serce rozlewa przyjemne, ciepłe uczucie. Dziękuję za podarunek i zabieram się do drogi, abym nie była spóźniona. 
Gdy po niecałych 10minutach dojeżdżam na miejsce, okazuje się, że pociąg ma opóźnienie. 
Czekam cierpliwie i w między czasie wysyłam do mojego spóźnionego gościa śmieszne zdjęcia i relację na bieżąco. 
Po 15 minutach pociąg wjeżdża na peron, a z niego wychodzi moja przyjaciółka. Wstaję z ławki i idę do niej, mocno się przytulamy na powitanie i jakby nigdy nic kontynuujemy rozmowę. Rzucam krótkim  żartem o tym, że to nasze drugie spotkanie w tym roku i jak dobrze pójdzie to w przyszłym dobijemy do trzech. 
Wsiadamy do auta, włączam muzykę i jedziemy na miasto. Wchodzimy do Rossmanna, rzucamy się na niektóre promocję potrzebnych nam produktów, drukujemy zdjęcia i jedziemy do mnie do mieszkania. 
Wchodzimy na drugie piętro, do mojej sypialni, a Tina już zaczyna marudzić, jak tu wysoko i ile musi pokonać schodów, Siadamy na łóżku i prowadzimy dalszą rozmowę. 
Później stwierdzamy, że musimy iść na spacer po mojej okolicy. 
Najpierw zahaczamy o supermarket i bierzemy po batonie i czymś do picia, a następnie ruszamy na łąkę.
Przechodzimy przez mostek i dalej  łączką idziemy ok 1,5km na drugi most. 
Siadamy wygodnie na stopniu i podziwiamy naturę. Lekki wietrzyk pozostawia na naszych głowach chaos, który doprowadzamy do ładu, robimy kilka zdjęć i buzia dalej nam się nie zamyka.
Rozmawiamy o wszystkim i niczym, słuchając się nawzajem. Pogoda sprzyja, ponieważ nie jest ani ciepło, ani zimno, czyli tak jak lubię najbardziej. Zjadamy i wypijamy zapasy, po czym idziemy dalej na spacer. 
Nogi prowadzą nas do świeżo wyremontowanego stadionu, także kierujemy się na amfiteatr, siadamy i dalej prowadzimy rozmowę. Później przenosimy się na plac zabaw, który jest dosłownie 5m dalej. Siadamy na huśtawkach i o jenyyy jak ja dawno tego nie robiłam! 
Odbijam się od piasku i huśtam się najmocniej jak potrafię. Wiatr we włosach, promienie słoneczne i dobre towarzystwo, to wszystko czego w tamtej chwili potrzebowałam!
Po długim czasie przenosimy się na hamak i siadamy na nim razem, zmieniając również temat rozmowy.  Ani przez chwilę nie ma między nami ciszy. 
Gdy w końcu czujemy lekki głód, zbieramy się do domu. 
Szykuję dla nas pierogi, które zajadamy ze smakiem. Wyciągam chomika i pokazuję ją Tinie, karmię, wymieniam wodę i odstawiam na miejsce. Ponownie wspinamy się do mojej sypialni i kładziemy się na łóżku kontynuując nasze pogaduchy. Towarzyszy temu śmiech, frustracja i wiele innych emocji, ale głównie śmiech. Mija kilka godzin, a my wpadamy na pomysł obcięcia włosów. Znajduję nożyczki fryzjerskie, które zmieniamy później na ostrzejsze i obcinam Tinę najlepiej jak potrafię i chyba nawet to wyszło,  hahha. 
Po kilku godzinach wybieramy się do biedronki, kupujemy to co potrzebujemy i wracamy do mnie. Gdy nadchodzi czas na wyjazd, zbieramy się, pakujemy do auta i jedziemy do miasta obok. 
Siedząc na peronie kończymy już wątki rozmowy i napawamy się widokiem pięknego księżyca. 
Wieczory robią się już chłodne, ale ma to swój urok. 
Pociąg nadjeżdża, my się żegnamy. Tina wsiada do środka, a ja jadę autem do domu.

Mimo tego, że ten dzień był spokojny i nie robiłyśmy niczego szalonego, to spędziłam go bardzo dobrze. 
Robiłyśmy to co wspólnie lubimy, dobrze się czułyśmy w swoim towarzystwie i miło było w końcu spotkać się face to face. 
 

2 komentarze:

  1. Fajnie tak uciec od codziennych czynności i porobić to na co ma się ochotę z kimś wyjątkowym ☺️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Tak się składa, że nasze spotkania niestety są bardzo rzadkie, więc tym bardziej doceniam te, na które uda nam się już umówić. Było wspaniale :)

      Usuń

Zachęcam do zostawienia komentarza! ✌