Hej, hej kochani!
Jak wam minął weekend? Robiliście coś ciekawego?
Ja miałam okazję wybrać się na przejażdżkę rowerową, a tak właściwie, to Ja zostałam na nią zabrana. Wraz z moim chłopakiem poszliśmy do garażu po rowery. Umyliśmy je, napompowaliśmy opony - nie sądziłam, że to takie trudne, hahah! Kiedy robił to Dawid wydawało się jakby w ogóle się nie męczył, tymczasem gdy ja przejęłam stery, o mało nie wyplułam płuc.
Gdy nasze pojazdy w końcu prezentowały się przyzwoicie, ruszyliśmy w drogę. Najpierw przejeżdżaliśmy pobliskie wsie, a jesienne drzewa i promienie słońca tworzyły przepiękny vibe. Było cudownie czuć we włosach lekki wiaterek, móc podziwiać te jesienne widoki i cieszyć się piękną, polską jesienią. Moja biała sukienka w kwiatki podwiewała co jakiś czas, a ja starałam się jej nie zgubić.
Po kilku kilometrach dotarliśmy do lasku, w którym było kilka rozwidleń dróg. Przejeżdżając przez jedną z nich trafiliśmy na piękny "labirynt" z drzew, który prezentował się przepięknie! Poprosiłam o zrobienie zdjęć, więc Dawid wyjął moją lustrzankę i ponownie bawił się w mojego prywatnego fotografa. Naprawdę było to urokliwe miejsce, do którego zapewne sama nigdy bym nie trafiła. Moje oczy nie potrafiły się napatrzeć.
Skręcając w kilka następnych dróżek natrafiliśmy na przepiękną polankę. Tworzyła idealny kwadrat pokryty soczyście zieloną trawą. W dodatku była całkowicie zasłonięta przez naturę, dookoła były same pola i las. Chętnie wybierzemy się tam na piknik latem, o ile ponownie uda nam się trafić w to samo miejsce. Jestem pewna, że latem prezentuje się jeszcze lepiej! (Niestety nie zrobiłam zdjęcia tej polany :( )
Podróżując dalej i lekko się już gubiąc - bo jednak droga została pomylona - trafiliśmy na czyjeś gospodarstwo gdzie wyszły krowy! Były takie urocze i gdy się z nimi przywitałam odpowiedziały mi przeciągłym muuuu.
Chciałam zrobić im zdjęcie, ale Dawid stwierdził, że przesadzam.... Nadal mam do ciebie o to żal Dawid..
Zbierało mi się już na lekką panikę, ponieważ słońce już zachodziło, na dworze robiło się zimno, byliśmy w lesie i nie za bardzo udawało nam się znaleźć drogę do domu. Do tego zaczął boleć mnie tyłek od siodełka i strasznie chciało mi się pić. Już zaczęłam sobie wyobrażać jak zostajemy tu przez całą noc.
W końcu odpaliłam gps i zaczęliśmy kierować się w stronę znanych nam miejscowości. Gdy byliśmy już przy zupełnie pustym polu, nagle zza krzaków wybiegły dwa duże jelenie. Zatrzymaliśmy się i oglądaliśmy je z ukrycia.
Coś wspaniałego! Niby człowiek wie, że pod nosem żyją takie stworzenia, ale gdy widzi je na własne oczy, to trudno mu w nie uwierzyć. Natura jest taka cudowna!
Kiedy już zwierzęta uciekły do lasu, my ruszyliśmy w dalszą drogę. Po kilkunastu minutach w końcu trafiliśmy na znajome miejsce, mianowicie labirynt z jesiennym widokiem. Późniejsze dotarcie do domu nie stanowiło już żadnego problemu. Wracając mieliśmy okazję oglądać zachodzące Słońce, które tego dnia miało naprawdę ogromne rozmiary. Zatrzymałam się na chwilę, żeby zrobić zdjęcie, ale żadne aparaty nie oddają piękna chwili obecnej.
Ta wycieczka naprawdę mi się podobała i żałuję, że w pewnym momencie spanikowałam i niepotrzebnie się uniosłam.
Miło było oderwać się od codziennej rutyny, wyjść na dwór i pooddychać świeżym powietrzem. Dodatkowy wysiłek zwiększył mój apetyt i pozwolił mi też bez problemu zasnąć, więc gdy wskoczyłam wykąpana pod kołdrę, odpłynęłam do krainy Morfeusza :)
A wy co porabialiście przy tak pięknej pogodzie?
Miłego wieczoru kochani!







Nie zmarzłaś?
OdpowiedzUsuń